Wypełnijmy białą plamę w życiorysie polskiego noblisty Władysława Reymonta.

Dziś, 5 grudnia 2017 roku przypada 92 rocznica śmierci wybitnego polskiego pisarza, noblisty Władysława Reymonta. Jego życie i twórczości nierozerwalnie łączyła się z łódzką ziemią. W mijającym roku (7 maja) obchodziliśmy także 150 rocznicę urodzin pisarza. Nie dziwi więc fakt, iż Sejmik Województwa Łódzkiego ogłosił rok 2017 – Rokiem Reymonta. Przez miasta i miasteczka naszego województwa przetoczyła się fala imprez i uroczystości związanych z polskim noblistą. W naszym województwie się urodził, w naszym żył i tworzył.

Przy okazji Władysława Reymonta widać, że w polskiej opinii publicznej, w szkolnych programach nauczania, ludowców nader często się nie dostrzega. Owszem, każdy z nas uczył się w szkole czym był i jest Ruch Ludowy, poznawał dokonania Witosa, Mikołajczyka, Rataja. Jednak to byli typowi politycy. Czy ktoś z nas słyszał w szkole, że np. Władysław Reymont był ludowcem. Prawda ta nie przebiła się do świadomości ogólnonarodowej. Wiemy o tym my, ludowcy. W oficjalnych życiorysach pisarza, nie mówi się słowem o tym, iż pod koniec swego życia, wyraził wolę, co więcej złożył deklarację przynależności i został przyjęty w poczet członków Polskiego Stronnictwa Ludowego „Piast”. Gdyby wybrał otoczenie Piłsudskiego, zapewne w każdym życiorysie pisarza znaleźlibyśmy o tym wzmiankę. Jednak wybrał ludowców i Witosa, którego nota bene rehabilitacji, ludowa rodzina nie może doprosić się po dziś dzień. Wypełnijmy więc tę wielką białą plamę i przedstawmy pełny życiorys pisarza.

Dom Reymonta w Lipcach

Władysław Stanisław Reymont urodził się 7 maja 1867 roku w małej wsi Kobiele Wielkie, w powiecie radomszczańskim w województwie łódzkim. Pisarz, który w dorosłym życiu zmienił kolejności imion oraz pisownię nazwiska, urodził się jako Stanisław Władysław Rejment. Ojciec, Józef Rejment, wiejski organista, był oczytanym człowiekiem posiadającym solidne wykształcenie muzyczne. Dodatkowym jego zajęciem, było prowadzenie ksiąg stanu cywilnego i korespondencji proboszcza z władzami rosyjskimi. Matka, Antonina z Kupczyńskich, wywodziła się ze zubożałej szlachty krakowskiej … . W tym miejscu przerwę i odeślę zainteresowanych do licznych życiorysów Reymonta. Przeczytacie w nich Państwo o Tuszynie, o ukończeniu Warszawskiej Szkoły Niedzielno-Robotniczej, o pracy w Rogowie, Krosnowej czy Lipcach. Dowiecie się o debiucie literackim na łamach czasopism „Głosem” (warszawskie) oraz „Myślą” (krakowskie). Przeczytacie zapewne o wypadku kolejowym z 1900 roku, który odmienił życie pisarza. Znajdzie się w nich informacja o tym, iż w czasie choroby, opiekowała się Reymontem jego dobra znajoma, Aurelia Szabłowska, która pozostawała wówczas w separacji ze swoim pierwszym mężem. Przyjaciółka okazała się wielką miłością pisarza. Znajdziecie też liczne informacje o twórczości noblisty. W ostateczności można znaleźć w nich informację o działalności zapoczątkowanej po zakończeniu I wojny światowej. W latach 1919 – 1920, wielokrotnie podróżował do Stanów Zjednoczonych. Nie były to wyjazdy o walorach turystycznych. Reymont podróżował przez ocean, aby w środowisku polonijnym szukać gospodarczej pomocy gospodarczej dla odbudowy zrujnowanego kraju. W zdecydowanej większości życiorysów przeczytacie Państwo tylko to. W nielicznych miejscach można co prawda znaleźć ślady związane z politycznymi zainteresowaniami noblisty, jednak w naprawdę nielicznych.

Zdjęcie rodzinne

Prawda jest taka, że oprócz literatury i teatru, w kręgu zainteresowań noblisty, pozostawały także sprawy społeczno-polityczne. Aktualna sytuacja kraju, znajdowała swe odzwierciedlenie nie tylko w pracy literackiej Reymonta. W latach 1905-1906, podczas swego pobytu w Warszawie, obracał się w kręgach Narodowej Demokracji. W tym czasie pozostawał także w bliskich kontaktach z Polskim Związkiem Ludowym[1]. Relacje z ludowymi działaczami były naturalną konsekwencją zainteresowań pisarza, które oscylowały dość blisko spraw polskiej wsi. W okresie I wojny światowej, podobnie jak legendarny przywódca ludowy Wincenty Witos, poparł politykę Ententy. Po odzyskaniu przez Polskę niepodległości, Władysław Reymont stopniowo zbliżał się do witosowego PSL „Piast”. W dalszym ciągu pozostał jednym z nielicznych wówczas pisarzy żywo i dogłębnie interesujących się sprawami wsi.

W 1925 roku, drogi Wincentego Witosa i Władysława Reymonta skrzyżowały się. W dniu 1 maja tegoż roku, na ręce Jana Dębskiego, noblista złożył pisemną deklarację przystąpienia do PSL „Piast”. Do publicznej wiadomości informację tę podał Głos Lubelski nr 125, z dnia 7 maja 1925 roku. Swych czytelników poinformował o tym w krótkiej notatce: „W dniu 1 maja na ręce wiceprezesa Zarządu Głównego PSL „Piast” posła Jana Dębskiego zgłosił swoje przystąpienie do stronnictwa Władysław Reymont, znany powieściopisarz nagrodzony w ubiegłym roku Nagrodą Nobla. Prezydium Zarządu Głównego PSL na posiedzeniu swoim w dniu 5 maja jednomyślnie przyjęło Władysława Reymonta w poczet członków Stronnictwa”.[2]

 

Głos Lubelski
 

Powstaje naturalne pytanie, czemu tak długo czekano na oficjalne przyjęcie pisarza do Stronnictwa? Pytanie tym bardziej zasadne, gdyż sam Reymont swych sympatii politycznych nie ukrywał. Było to spowodowane faktem zgłoszenia Władysława Reymonta jako kandydata do Nagrody Nobla. Władze stronnictwa obawiały się, iż przyjecie pisarza w poczet członków PSL, może mieć wpływ na werdykt Akademii Szwedzkiej. W tym miejscu należy podkreślić, że w działania mające na celu wzmocnienie kandydatur Reymonta, włączyli się działacze stronnictwa, w tym sam Wincenty Witos.

Na łamach organu stronnictwa, Piast nr 23 z dnia 7 czerwca 1925 roku (s 3), sam noblista tak wyjaśnia przyczyny swego akcesu do PSL.

Nie należałem dotychczas do żadnego stronnictwa. Przekonałem się jednak, że nie sposób bronić pewnych idei i przeprowadzać je w życiu jednostce samotnej. Trzeba mieć poparcie grupy, stronnictwa. Długo medytowałem, które z nich wybrać. Nie mogłem należeć do żadnej miejskiej partii. Przecież mogę iść ramię w ramię tylko z chłopami.

No i chodziło mi naturalnie nie o grupkę, nie o frakcyjkę, lecz o poważny, wielki obóz polityczny. Dlaczego wybrałem „Piasta”? Bo stoję na gruncie narodowym, szerokim. Trzeba zachować rozumne tradycje i związek z przeszłością. Trzeba też pracować nad postępem kraju. Jestem za reformą rolną, ale rozważną, dobrze obmyślaną. Łatwo powiedzieć: zabierzmy ziemię i podzielmy ją na drobne działki. Nie mając zabudowań, inwentarza, pieniędzy zaprzepaścilibyśmy na szereg lat gospodarkę rolną i dobrobyt kraju. Gdybyśmy jeszcze byli na jakiejś wyspie odległej, można byłoby zaryzykować to doświadczenie. Ale przy naszych miłych sąsiadach — Niemcach i Sowietach — narazilibyśmy na zagładę naszą niepodległość. Z ruiną zaś państwową ucierpiałby w pierwszym rzędzie sam lud włościański.
Stoj
ę na gruncie interesu państwa, bo to jego siła może pozwolić nam na rozwijanie ducha narodowego, własnej cywilizacji. A jeżeli chodzi przede wszystkim o ducha, zapominać wszakże nie wolno o ciele. Trzeba je nakarmić, trzeba żeby działało sprawnie, było mocne. Słowem, trzeba zapewnić możliwe warunki życiowe ludowi polskiemu.


Najwa
żniejszym stronnictwem włościańskim, nie tracącym z oka interesu narodu, jest „Piast”. Oto dlaczego do niego wstąpiłem”[1].

Ludowcy docenili podniosłą chwilę, której byli świadkami. Oto polski noblista, światowej sławy pisarz wstępuje do Stronnictwa. W tym samym roku, 15 sierpnia, zorganizowano w Wierzchosławicach (rodzinna wieś Wincentego Witosa) wielkie uroczystości. Około 40 tysięcy ludzi z całego kraju przybyło aby powitać w strukturach Polskiego Stronnictwa Ludowego „Piast” Władysława Reymonta. Owego dnia w Wierzchosławicach było wiele ciepłych gestów, serdeczności i doniosłych przemówień. W ludowej rodzinie witał noblistę Prezes Wincenty Witos:

Powitanie Reymonta

Historia nasza zanotowała fakt, że gdy wielkiemu wojownikowi i bohaterowi steranemu w walce z wrogiem Stefanowi Czarnieckiemu ofiarował król buławę hetmańską, odezwał się tenże z goryczą do otaczających jego łoże boleści: „dadzą mi chleba wtenczas, gdy nie będę już miał zębów”.

Tak skarżyi się człowiek, który kilkakrotnie ratował Ojczyznę w ciężkiej potrzebie, skarżył się ten, co urósł „nie z soli ani z roli, lecz z tego, co boli”.

Jeżeli w dawnej Polsce bohater tej miary, co Stefan Czarniecki, miał powód do skargi, to cóż dopiero mówić o tych, co byli wyrzuceni poza prawo, którzy żyli w nędzy i upodleniu, dla których wieś była światem, a karczma jedynym miejscem zabawy i odpoczynku, a dwór nieodwołalnym sędzią, panem życia i śmierci.

ż mówić o chłopach polskich?

Historia ma jednak swoje prawa, a sprawiedliwość często niespodziewanie przychodzi.

Ona też zarządziła zapewne, że w czasie, gdy w Polsce zaczęła świtać wolność państwowa i narodowa – gdy zanosiło się na to, że chłopi mieli zrzucić z siebie resztki krępujących ich kajdan niewoli politycznej i społecznej i stać się równymi wszystkimi Polski odrodzonej obywatelami – znalazł się człowiek, któiy głęboko odczuł i pojął życie chłopa, który obwieścił światu całemu, że on jest, że on żyje i żyć będzie.

Tym człowiekiem jest ten, którego imię jest dziś na ustach wszystkich, jest nim Władysław Reymont.

W wielkim dziele odmalował on w naturalnych zupełnie barwach głębiny życia wsi polskiej. Z mistrzostwem właściwym sobie przelał to na papier, przeniósł do wielkiej i mądrej księgi. Pisząc tę księgę nie wchodził w świat teorii i marzeń, nie szukał geniuszów i idealistów, często nienaturalnych, nie malował urojonych bohaterów, odtworzył życie wsi tak, jak je widział.

Polska posiada wielu sławnych powieściopisarzy, historyków, poetów, którzy opiewali bohaterskie czyny ludzi niemal jednej, bo szlacheckiej warstwy, rządzącej długie wieki Polską. Mimo licznych i szlachetnych porywów jednostek, Polska nie zdobyła się na to, by chłopa zrobić obywatelem i jako taki nie znalazł on należytego mu miejsca u pisarzy ani u poetów.

Miarodajnym dla stosunków ówczesnych jest to, co podaje król naszej pieśni Adam Mickiewicz w swoim największym poemacie pt. „Pan Tadeusz”.

Bohater, żegnając się z narzeczoną, przedstawia jej potrzebę uwłaszczenia chłopów, korzyści i straty stąd płynące.

Bohater Reymonta – Boryna nie stanowi jakiegoś nadzwyczajnego typu.

Zwykły to kmieć wiejski, harujący na swojej roli, powiększający swoją fortunę kosztem własnego szczęścia i swojej rodziny; posiada wiele zalet, ma też i wiele błędów, przy tym wszystkim kocha nade wszystko po swojemu tę ziemię, na której pracuje i gotów w jej obronie poświęcić wszystko, nawet życie.

Liczba, pracowitość, wytrwałość i zdrowie, stworzyły ze stanu chłopskiego tę silną podstawę, bez której się państwo pomyśleć nie da.

Powitanie Reymonta

W chłopie żyje i odradza się Naród, z niego czerpie swoją siłę państwo, on jest czynnikiem porządku i spokoju. Najwięcej daje i najmniej wymaga. Bez niego nie ma i nie może być zdrowego narodu i silnego państwa.

Mimo wiekowego zapomnienia i zaniedbania, mimo ucisku i niewoli, wszedł on do odrodzonej Polski jako czynnik państwowotwórczy, służy jej jako żołnierz i jako obywatel.

Obcą dla niego jest wszelka akcja rozkładowa – słowem jest najpewniejszą, najzdrowszą podwaliną państwa.

Takich wartości nie wolno chować pod korcem, one powinny i muszą być odpowiednio ocenione i zużytkowane.

Wiemy, że powieść Reymonta zrobiła już bardzo wiele pod tym względem, wiemy, że przez nią uczynił on olbrzymią przysługę tak Polsce, jak i polskiemu ludowi. Toteż poczuwając się do obowiązku wdzięczności lud polski ze wszystkich okolic naszego kraju przybył tu w dziesiątkach tysięcy, ażeby Ci Panie złożyć hołd należny. Przybył także i po to, aby za-manifestować swoją świadomość, solidarności i siłę. Składając Ci Mistrzu hołd i podziękę imieniem Komitetu, a jak sądzę zebranych tu przedstawicieli ludu (burzliwe oklaski), proszę o przyjęcie go, jako daru skromnego, pochodzącego od tych co żyli wieki całe w zapomnieniu, a co chcą pracą i poświęceniem zdobyć trwałą i lepszą przyszłość dla Polski i zarobić sobie kiedyś na wdzięczność i pamięć narodu. („Piast”, nr 34, z 23 VIII 1925, s. 4-5. )[3].

Miłość do wsi nie pozostała jedynie w sferze mentalnej Reymonta. U kresu swojego życia, pisarz postanowił osiąść na polskiej wsi, którą umiłował. W 1920 zakupił majątek Kołaczkowo mieszczący się w okolicach Wrześni. Jednakże gospodarowanie wymagało pewnych predyspozycji, których pisarz nie posiadał, a pogarszający się stan zdrowia wymuszał na nim przebywanie głównie na Riwierze francuskiej[4].

Zmarł w Warszawie 5 grudnia 1925 r [5]. 9 grudnia został pochowany w alei Zasłużonych na cmentarzu Powązkowskim[6], a jego serce wmurowano w filarze kościoła pw. św. Krzyża.

Robert Plebaniak

koordynator FMS

w województwie łódzkim

Bibliografia:

[1] Stanisław Durleja, Janusz Gmitruk. „Związki Wincentego Witosa z Henrykiem Sienkiewiczem i Władysławem Reymontem”, Kielce-Warszawa 2016.

[2] Głos Lublina, Bilblioteka Cyfrowa – http://bc.wbp.lublin.pl/dlibra/publication?id=9519&tab=3

[3] Wincenty Witos. Przemówienia. Ludowa Spółdzielnia Wydawnicza, 2007r.

[4] httip://muzhp.pl/pl/e/1466/urodzil-sie-wladyslaw-reymontmont. „Gazeta Lwowska”, s. 1, nr 282 z 6 grudnia 1925.

[5] „Gazeta Lwowska”, s. 1, nr 282 z 6 grudnia 1925.

[6] Pogrzeb Reymonta. „Gazeta Lwowska”, s. 1, nr 285 z 11 grudnia 1925.

[6] http://culture.pl/pl/tworca/wladyslaw-reymont.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *