Tomasz Nocznicki

Tomasz Nocznicki – polityk, ludowiec, publicysta, wieloletni poseł na sejm, minister, działacz Polskiego Stronnictwa Ludowego „Wyzwolenie”. Musiał samodzielnie zarabiać na życie. Pół roku był pomocnikiem fornala w pobliskim dworze. Później – furmanem. Następnie pracownikiem poczty.

„Wspomnienia mojego życia dobiegają końca. Zdaje się nic ciekawego, zwykła dola zwykłego człowieka. (…) kariery materialnej nie zrobiłem, ani też nigdy jej nie szukałem, przez całe życie byłem szarym pracownikiem. (…) Życie moje całe – to walka, to ciągłe borykanie się z losem. Jedno zachowałem: nie spodliłem się nigdy (…), każdemu dochowywałem przyjaźni, a obowiązki swoje zawsze wypełniałem jak mogłem najlepiej” – pisał w przeddzień 70-tych urodzin.

Z zagrody w świat

Tomasz Nocznicki przyszedł na świat pod koniec 1862 r. Wedle jednych, był porzuconym nieślubnym dzieckiem. Inni twierdzili, że jego rodzice zginęli w powstaniu styczniowym lub zostali wywiezieni na Syberię. Sierotą opiekowali się Magdalena i Karol Jóźwikowie, chłopskie małżeństwo z Daszewic w powiecie grójeckim na Mazowszu. Nie trwało to długo – gdy miał 11 lat, zmarła przyrodnia matka, ojciec zaś cztery lata później.

Musiał samodzielnie zarabiać na życie. Pół roku był pomocnikiem fornala w pobliskim dworze. Później – furmanem. Następnie pracownikiem poczty. Od dziecka przejawiał ponadprzeciętne zainteresowanie nauką i ciekawość świata, mnóstwo czytał, korzystał z każdej okazji, by pogodzić ciężką pracę z samokształceniem. W 1882 r., tuż po ślubie, powołano go do carskiego wojska. Ukończył szkołę podoficerską, był cenionym wychowawcą młodszych roczników. Po powrocie z jednostki kilka lat zawodowo służył w armii, później był bufetowym w Klubie Oficerskim. Następnie prowadził sklepy.

Pod koniec XIX w. zetknął się z działalnością społeczno-polityczną. Było to środowisko skupione wokół pisma „Zorza”, skierowanego do chłopów. Zaczął do niego pisać artykuły i wiersze, zyskując uznanie wiejskich czytelników. Wkrótce przekonał jednego z ziemian i chłopów do założenia spółki dokonującej hurtowych, tańszych zakupów produktów potrzebnych na wsi. Następnie powołali spółdzielczą mleczarnię, która prosperowała znakomicie i stała się wzorem do naśladowania dla innych miejscowości. Szybko wszedł też w krąg tajnej działalności edukacyjnej, prowadzonej przez Towarzystwo Oświaty Narodowej, którego wydawnictwa rozprowadzał po wsiach. Sympatyzował wówczas z Ligą Narodową, która prowadziła ożywioną działalność wśród chłopów.

Wkrótce zainteresowała się nim carska policja – rewizje w domu nie przyniosła rezultatów, ale gdy Nocznicki zorganizował oddziały samoobrony przed lokalnymi chuliganami, wykorzystano to jako pretekst do aresztowania. Więziony 7 miesięcy mocno podupadł na zdrowiu.

Trybun i autorytet

Te przeżycia oraz atmosfera rewolucji 1905 roku wpłynęły na zradykalizowanie jego poglądów. Coraz bardziej oddalał się od endecji. Opowiedział się za niezależnością ruchu ludowego od ziemiaństwa i duchowieństwa, popierał walkę o niepodległość i reformy społeczne.
Należał do środowiska skupionego wokół pisma „Zaranie” i Towarzystwa Kółek Rolniczych im. S. Staszica. Z ramienia tej organizacji, której wkrótce został prezesem, szczególnie wspierał rozwój szkolnictwa dla chłopów. Zaangażował się też w ruch antyalkoholowy, w 1911 r. wybrano go wiceprezesem Towarzystwa Trzeźwości.

Dzięki działalności społecznej i publicystycznej wyrósł na jeden z autorytetów chłopskiej lewicy niepodległościowej. Stało się tak, mimo że Nocznicki nie schlebiał ludowi – przeciwnie, pracę społeczną i wielkie zaangażowanie łączył z ostrym piętnowaniem wad chłopstwa. W „Zaraniu” pisał: „Czas już wielki, abyśmy (…) wygnali ze siebie tę potworną duszę pańszczyźnianą (…). Czas, iżbyśmy się odważyli mieć własne zdanie (…), abyśmy ślepo nie słuchali tego, co nam ktoś powie (…). Ale najpierw pozbądźmy się (…) trzech wrogów: lenistwa duszy, ciemnoty i pijaństwa”.

Jednocześnie przekonywał: „(…) utrzymuje się niesprawiedliwość, że chamem nazywają chłopa (…) po prostu za to, że mieszka na wsi, że pracuje na roli, że jest bardzo często ciemny (…), że nie umie mówić językiem poprawnym, czyli literackim (…). Co do ciemnoty to ten wieśniak jest jej najmniej winien. Przez całe wieki wmawiano w niego, że nauka, to pańska rzecz, aż w końcu uwierzył (…) A jednak ten lud już całą siłą garnie się do światła, do nauki, co do niedawna było niesłychaną rzecz, lud opodatkowywa się – i to nieraz nawet bardzo wysoko, na rzecz oświaty. (…) wieś pod Łowiczem (…) złożyła się po 3 ruble z morga na budowę szkoły. Czyż to nie dowód, że ten lud szlachetnieje?”.

Wichry wojny

Wybuch I wojny światowej przyjął z nadzieją na niepodległość. Wspominał: „(…) przyjechali do mnie młodzi sąsiedzi z żalami, że wojna zniszczy kraj, powiedziałem: »Pewnie, możemy być my, żyjące pokolenia, zniszczeni, ale Polska będzie wolna«”.

Zajął zdecydowanie antyrosyjskie stanowisko. Po ucieczce wojsk carskich przed Niemcami, był współtwórcą Polskiego Stronnictwa Ludowego, powstałego z połączenia chłopskich lewicowych i centrowych ugrupowań Kongresówki. Został wybrany prezesem ugrupowania, z jego ramienia wszedł w skład Centralnego Komitetu Narodowego. Wkrótce powołano go do prezydium Polskiej Organizacji Wojskowej. Nie zadowalał się półśrodkami – żądał ogłoszenia niepodległości i dystansował się od władz niemieckich. Pisał: „Stała się nam radość wielka, Ojczyzna-Matka nasza powstaje nam, nie z grobu wprawdzie, bo Ona żyła w uczuciach najlepszych swoich synów – ale z niewoli. My, Polacy-oracze, całym sercem, całą duszą, całym naszym uczuciem witamy Tę wielką, świętą Polskę, ukochaną Ojczyznę naszą”.

Polska wolna i… niedoskonała

W lubelskim Tymczasowym Rządzie Ludowym Republiki Polskiej otrzymał stanowisko ministra bez teki, podobnie w gabinecie Jędrzeja Moraczewskiego. To na jego ręce – jako najstarszego – ślubowanie złożyli premier i wszyscy ministrowie pierwszego rządu niepodległej Polski. W wyborach w styczniu 1919 r. nie otrzymał jednak mandatu posła i wrócił do gospodarstwa „wioząc jako dorobek mojej służby na stanowisku ministra potężny kosz doborowych książek, które sobie kupiłem”.

Cały czas był aktywny politycznie jako wiceprezes PSL „Wyzwolenie”. Jeden cel – niepodległa Polska – już osiągnięto. Pozostał drugi – prospołeczne reformy. Przede wszystkim szło o ugruntowanie demokracji. W 1920 r. pisał: „Bezduszny, marny, samolubny, kastowy i ciemny biurokratyzm musi umrzeć, musi być pogrzebany w pogardzie i zapomnieniu. Lud pracujący, chłop rolę uprawiający, robotnik przy wszystkich warsztatach pracy, fizycznej czy umysłowej, muszą stanowić o urzędach, muszą te urzędy przez wybory obsadzać”. W 1922 r. wybrano go posłem. Z mównicy sejmowej komentował zabójstwo prezydenta Narutowicza: „(…) nie wolno gloryfikować zbrodni, (…) nie możemy chwalić czynu karygodnego; czynu takiego, za który hańba spadła na Polskę, tę, która ten czyn pochwala i chwałą go otacza, która o zbrodniarzu powiada, że to jest bohater narodowy, która grób jego zarzuca kwiatami, która stwarza w Polsce cześć dla zbrodni i cześć dla morderstwa”.

Ale demokracja to nie wszystko. Na wiecu w Warszawie mówił: „Trzy są zasadnicze postulaty, trzy zasady, o które walczy lud: ziemia dla ludu, władza dla ludu, światło [oświata] dla ludu”. Gdy siły rządowe ostrzelały demonstracje robotnicze w Krakowie, Nocznicki nazwał rząd „bratobójcami”. Domagając się radykalnych reform społecznych, jednocześnie odciął się od komunistycznej Niezależnej Partii Chłopskiej i potępił przymusowo-rewolucyjną drogę przemian.
Po zamachu majowym początkowo – jak cała lewica chłopska – poparł Piłsudskiego, spodziewając się, że przeprowadzi on prospołeczne reformy. Szybko okazało się jednak, że były to płonne nadzieje, w dodatku sanacja pogwałciła zasady demokratyczne. Nocznicki z ludowcami przeszli do opozycji. Gdy w 1928 r. wybrano go senatorem, krytykował zmniejszanie nakładów na oświatę i brak postępów reformy rolnej. Podczas tzw. procesów brzeskich odważnie bronił w sądzie oskarżanych liderów opozycji antysanacyjnej.

Po zjednoczeniu partii chłopskich w Stronnictwie Ludowym, został członkiem jego Rady Naczelnej. Mając już 70 lat i poważne kłopoty ze zdrowiem, coraz słabiej angażował się w działalność polityczną. Nie wycofał się jednak z życia publicznego. Często zabierał głos w prasie ludowej. Cieszył się szacunkiem także poza ruchem ludowym. Dzięki życzliwości środowisk robotniczych, otrzymał mieszkanie w Warszawskiej Spółdzielni Mieszkaniowej. Angażował się w działania tego eksperymentalnego tworu, był aktywny w Stowarzyszeniu „Szklane Domy”, wchodził w skład trzyosobowego Sądu Polubownego WSM, na potrzeby biblioteki spółdzielczej przekazał księgozbiór liczący 10 tys. tomów. Wspierał Związek Zawodowy Rolników, młodzieżowy ruch ludowy i Polskie Towarzystwo Walki z Alkoholizmem „Trzeźwość”.

Ostatnia droga

Był niezwykle skromny. Uhonorowany Orderem Odrodzenia Polski, Krzyżem Niepodległości, Złotym Krzyżem Zasługi, Orderem Polonia Restituta – nie afiszował się z tym, a w liście do wnuka pisał: „Jak ja odejdę, będziecie mieli (…) po mnie pamiątkę”. Z godnością znosił kłopoty finansowe, problemy zdrowotne, śmierć żony.

Mimo podeszłego wieku, brał udział w dyskusjach programowych ruchu ludowego. Uważał, że konieczne są wielkie przeobrażenia społeczne. Wiejska bieda i zacofanie potrzebują nowatorskich rozwiązań – jego zdaniem, konieczna jest szeroko zakrojona spółdzielczość produkcyjna i przetwórcza. Był też zwolennikiem kolektywnych gospodarstw rolnych, które jednak – w przeciwieństwie do ZSRR – powinny powstawać w pełni dobrowolnie i gwarantować każdemu chłopu możliwość wystąpienia z nich.

Był już sędziwym starcem, gdy nastała okupacja hitlerowska. Pomagali mu mieszkańcy WSM i działacze ruchu ludowego. Przetrwał powstanie warszawskie, po zniszczeniu mieszkania trafił do Pruszkowa, później do Małopolski. Schorowany zmarł w podkrakowskich Słomnikach 3 listopada 1944 r. U schyłku życia napisał w liście do wnuka: „Pamiętaj (…), że dziadek Twój był z ludu i dla ludu całe długie życie pracował (…). A przeto i ja póki żyję i dzieci moje i Wy wnuki macie dla tego ludu obowiązki wdzięczności, które trzeba wykonać”.

Opracował: Remigiusz Okraska

Autor jest socjologiem, publicystą czasopism różnych opcji politycznych oraz redaktorem naczelnym dwumiesięcznika społeczno-politycznego „Obywatel”.

Źródło: polskieradio.pl