Jak OUN uczyniła z Petra Chomyna ludobójcę.

Oto historia Ukraińca ze wsi Lubliniec Stary, religijnego, śpiewającego w chórze cerkiewnym, patrioty, którego OUN dosłownie wyprowadziła z cerkwi w trakcie mszy świętej, i pod pretekstem walki o państwo ukraińskie kazała mordować kobiety i dzieci polskie, niszczyć i palić polskie wioski.

Jego nazwisko: Petro Chomyn. Urodzony w 1915 roku, służył w armii polskiej. Brał udział w kampanii wrześniowej, ale gdy polscy koledzy przebijali się z okrążenia atakiem na bagnety, on w obawie o swoje życie pozostał z tyłu i uciekł jak dezerter. Przy pierwszym spotkaniu z Niemcami jako pierwszy wyszedł z białą chustką. Został postrzelony w ramię podczas poddawania się. Podczas rozbrajania okazało się, że w ładownicy miał zapas papierosów zamiast naboi. Jako Ukrainiec został zwolniony z obozu jenieckiego.


Na początku 1944 roku Petro Chomyn wraz ze Stepanem Kuszczakiem brali udział w mszy świętej w cerkwi w Lublińcu Starym, jako członkowie chóru, gdy na chór wszedł staniczny OUN w Lublińcu Starym Iwan Fawlak i polecił im zejść natychmiast na dół. Przed cerkwią czekał na nich nieznajomy członek OUN, który wydał im rozkaz wymarszu do bojówki SB.

Wyznaczeni zostali z wioski Lubliniec Stary czterej mężczyźni:

1. Petro Chomyn

2. Mykoła Kozak

3. Iwan Czabanyk

4. Stepan Kuszczyk

Petro Chomyn i Mykoła Kozak jako przeszkoleni wojskowo w armii polskiej zostali włączeni w skład bojówki SB OUN „Borysa”. „Jestem waszym komandyrem i musicie wykonywać moje rozkazy!” – przedstawił się „Borys”. Petro Chomyn otrzymał pseudonim „Pyrjan”.

W 1993 roku Petro Chomyn we wsi Wróble w Polsce opowiedział swoje przygody w SB OUN ukraińskiemu nacjonalistycznemu historykowi Bohdanowi Hukowi, który zarejestrował te wspomnienia na taśmie magnetofonowej.

Członek chóru cerkiewnego już w kilka miesięcy po powołaniu do SB OUN, a konkretnie 16.06.1944 roku, zabijał na rozkaz OUN pasażerów pociągu jadącego z Bełżca do Rawy Ruskiej.

Działo się to w rzeczywistości okupacji niemieckiej. Chomyn zachował o Niemcach dobre wspomnienia. Gdy naziści aresztowali przypadkowo członka bojówki SB o pseudonimie „Husar”, „Borys” napisał list do dowódców hitlerowskich w Rawie Ruskiej, i naziści zwolnili „Husara” razem z bronią. Tak wyglądała walka SB OUN i UPA z hitleryzmem.

„Pyrjan” – Chomyn zapamiętał, że nie musiał się ukrywać przed Niemcami, chodził otwarcie z bronią w wioskach zajętych przez Niemców, Na pytanie Huka o walki z Niemcami zaprzeczył stanowczo: „Nie! Nie! Niemcy nie walczyli, poddawali się. Bardzo dobrze walczyło się z Niemcami, ponieważ wcale nie chcieli walczyć, dawali nam naboje, broń. My do nich [Niemców] nie strzelaliśmy. Niemcy przebywali we wioskach razem z SB. Nie było walk z Niemcami, nie było z nimi żadnych tragedii”.

Mimo świadomości własnej kolaboracji z nazistami oskarżył o to Polaków!

Zapamiętał jak zabijał kobiety i dzieci polskie, zapamiętał, jak „skurwysyn” Polak konał, ale jeszcze krzyczał „Jeszcze Polska nie zginęła”, jak noc w noc palił polskie wioski, bo takie było zadanie wyznaczone jego bojówce SB przez OUN.

Słuchając głosu uczestnika ludobójstwa pamiętajmy, że chociaż Petro Chomyn ma ręce aż do łokcie splamione krwią niewinnych kobiet i dzieci, to jednak jest to tylko zwykły wykonawca, a organizatorem ludobójstwa była OUN.

Źródło: suozun.org

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *