O stosunku chłopów i ludowców do religii i księży.

Wystąpienie Wincentego Witosa, podczas 56 posiedzenia Sejmu Ustawodawczego z dnia. 25 VI 1919, s. LVI/39-LVI/43.

Wysoki Sejmie!

Żałować wypada, że sprawa całkiem materialnej natury przeszła zupełnie na grunt inny i niektórzy chcieli z niej zrobić rzekomą walkę przeciwko duchowieństwu a nawet religii prowadzoną.

Chciałbym oświadczyć w imieniu stronnictwa, do którego należę, a sądzę, że mogę to uczynić w imieniu innych włościan, że ci, którzy stawiali sprawę w ten sposób, jak mieliśmy sposobność słyszeć, nie myślą wcale o jakiejkolwiek walce z duchowieństwem, a tym mniej z Kościołem, albo z religią.

Sprawę tą stawiamy zupełnie osobno i nie chcielibyśmy, aby ci, w których interesie materialnym leży obrona, mieszali ją z czym innym. Nie ma najmniejszego powodu w tej chwili, aby walczyć z duchowieństwem na tym tle. Walka ta była, walka ta trwa może w mniejszej mierze, nie była jednak nigdy przez nas wywoływana i wywoływana nie będzie. Obrona nasza jest objawem całkiem naturalnym i nikt w tej Wysokiej Izbie nie może prawa obrony temu, kto jest napadnięty, odmówić.

Jeżeli ktokolwiek w tej chwili, wysnuwając wnioski z tej kampanii, jaka się prowadzi, chciałby czynić chłopu zarzuty, jakoby ten prowadził walkę z Kościołem katolickim, to by się grubo mylił, lub zupełnie świadomie sprawę fałszował. Co innego jest interes ziemski, interes materialny, a całkiem co innego interesy Kościoła i religii.

Kościół i religię uważamy za rzecz nietykalną, do której nikt nie ma prawa się mieszać, ale nie możemy pozwolić na to, ażeby sprawy majątków pewnych osób utożsamiać z prawami Kościoła.

My to rozróżniamy, i chcemy, aby w ten sposób i drudzy rozróżniali.

Ks. Sobolewski[1], który wprowadził dużo humorystyki do dyskusji, powiedział tu, że dobra te są własnością parafii i innych instytucji. Chciałbym zapytać ks. Sobolewskiego i innych obrońców tych majątków, w których parafiach one są, czy się trafiło, ażeby parafianie z tych dóbr korzystali. Wiemy, natomiast, że parafie mają nieraz dużo kłopotu z doborem proboszcza. Proboszcz, mając nieraz 100 i więcej morgów, nie wchodząc w to jaką drogą nabytych, nie czuje się w obowiązku, aby cośkolwiek dołożyć, lecz wszystko mają dać parafianie. Nie poczuwa się choćby do tego, ażeby samemu pokryć najmniejsze potrzeby, dotyczące budowli gospodarskich. Tegośmy nie widzieli – a ustawa o konkurencji kościelnej, której my nie robiliśmy, ale której skutki musimy ponosić, mówi wyraźnie, że to wszystko powinna pokrywać parafia. I jesteśmy świadkami, że są gospodarstwa, należące do probostwa, liczące niejednokrotnie kilkadziesiąt morgów, a wszystkie dziury w budynkach parafialnych łatać muszą ci, którzy nie posiadają ani zagona gruntu. To się nazywa sprawiedliwością i przeciw temu nie ma apelu. A przecież poza tym przysługują księdzu beneficja bardzo wydatne, które by wystarczyły na dostatnie utrzymanie kilkunastu rodzin włościańskich, a może i innych, gdyby to rozdzielić; są i inne dochody, dochody całkiem pewne i wystarczające, dochody bezustannie podwyższane, czy to za pogrzeb, czy to za chrzest, czy inne czynności, zdaje mi się, że nikt, kto patrzy na rzeczy poważnie, nie może twierdzić, żeby byt duchowieństwa był zagrożony.

A nikt też nie może twierdzić, i co do tego nie ma najmniejszych danych, żeby gdziekolwiek, jakakolwiek parafia, czy są to ludzie tego czy innego przekonania politycznego, starali się byt księdza nadwyrężyć. Znam parafie, składające się z samych ludowców, nawet radykalnych odłamów, gdzie ludzie dają wszystko, co się należy, a nawet dają więcej niż powinni. Ludzie ci pomimo podwyższenia opłat – nie będę mówił gdzie się to dzieje i w jaki sposób – zupełnie chętnie dają, bo widzą, że duchowieństwo musi być odpowiednio wyposażone. I ci, którzy wysuwają obawy, że jeżeli nastąpi reforma, to byt duchowieństwa cokolwiek ucierpi materialnie, albo nie znają stanu rzeczy, albo świadomie przekręcają. (Głos: tu idzie o dobra a nie o pieniądze). Tak jest, idzie o dobra i o tym chcę mówić. (Głosy: chodzi o porozumienie z papieżem). Ja będę mówił to, co uważam za stosowne, a nie to, co mi ksiądz poseł podyktuje. Nie lubię mówić pod dyktandem, prowokować się nie dam, choćby wrzawa najdłużej trwała.

Wiedząc, że dla księży majątek ziemski jest ciężarem, wiedząc, że oni nie nadają się do gospodarowania i władania ziemią, idziemy w tym kierunku, ażeby im tego ciężaru ująć. Nie czynimy tego w interesie ogólnym, w interesie państwowym. Jeżeli jednak z prawej strony prowadzi się taką gorącą obronę, jeżeli szuka wybiegów, oświadczając, że niby oni są gotowi oddać ziemię, ale jest ktoś, kto na to nie pozwala, to darujcie panowie, ale my znamy się na tym, my to rozumiemy i ocenić to potrafimy.

Chodzi mi o co innego. Postawienie sprawy na tym, a nie na innym gruncie, jest rzeczą niebezpieczną. Bo panowie ci, którzy stają się obrońcami obszarników, stwarzają front, przeciw któremu walczyć będziemy. My tej walki nie chcemy. Wyście ją sprowokowali i jeżeli chodzi o odpowiedzialność za to, to ci muszą ją wziąć, którzy się do tego przyczynili.

Jeżeli zwracano tu uwagę na moralność pewnych stronnictw, jeżeli posuwano się do zarzutów, że tu znajdują się partie i przedstawiciele, którzy odnoszą się z nieufnością, a nawet, jak powiedziano, z nienawiścią do Kościoła i wiary, to chciałbym panom przypomnieć, co zapewne dobrze pamiętacie, że nie kto inny, ale lud polski, przechodząc najsroższe prześladowania, przy wierze katolickiej wszędzie się utrzymał, nawet wtedy, kiedy ci, których obowiązkiem było lud prowadzić, zeszli na manowce, kiedy przyszli Popiele i Naumowycze i kiedy niektórzy księża katoliccy przechodzili na prawosławie, kiedy przyszło męczeństwo Podlasia i Kroże, kiedy ci, co powinni stać na czele, zdradzili, to lud polski to wszystko wytrzymał i wierny Kościołowi na zawsze pozostał. (Głosy na lewicy: co papież wtedy zrobił?).

Dlatego też zarzuty skierowane pod adresem stronnictw ludowych są nieusprawiedliwione, bo co innego jest dobijanie się o swoje prawa, a co innego jest wiara, od której nas nikt nie oderwie, choćby to uczynić usiłował.

Historia niezbyt daleka poucza także, że władztwo ziemskie w rękach duchowieństwa wiele dobrego dla kraju i społeczeństwa nie przyniosło. Wolelibyśmy, żeby ona zanotowała, że władcy tej ziemi z tej kategorii, o której mowa, sami uwolnili lud od pańszczyzny. Wolelibyśmy, żeby ona zapisała, że starali się o rozwój kulturalny, że kształcili i cywilizowali tych ludzi. Ale tego historia niestety nie zapisała. My o tym nie wiemy. My wiemy natomiast, że dopóki szlachta trzymała lud w pańszczyźnie, czyniło to samo i duchowieństwo, które ziemię miało, niczym innym się nie odznaczało, tylko o swoje własne interesy dbało.

Jeżeli przypatrzymy się dzisiejszym władcom tej ziemi, to wielokrotnie widzimy, że tam, gdzie się nie dopuszcza chłopa, by zdobył ten zagon, tam są rozmaici handlarze i kramarze innego wyznania, dla których są drzwi otwarte i dziś całe kompleksy lasów Żydom się sprzedaje, aby oni ten cenny materiał z kraju wywozili, czyli że obywatelskiego stanowiska się nie widzi, nie widzi się też poświęcenia, o którym tu była mowa.

Jeżeli jednak panowie uznajecie, że trzeba będzie tej zmiany dokonać, to nie powinno się robić żadnych przeszkód, aby tę zmianę oddalić. Spodziewam się, że w interesie ogółu, a nawet własnym ci panowie, którzy dotąd to czynili, przestaną się kłócić i staną na stanowisku całości i ten interes całości zechcą w tym wypadku do skutku doprowadzić.

Stronnictwo nasze miało sposobność stanowisko swoje zaznaczyć. Chciałem zabrać głos i zwrócić uwagę, że stanowisko nasze nie zmieniło się, a to co powiedział ksiądz Kotula[2], było tylko jego osobistym przekonaniem.

 

 

Przypisy:

[1] Sobolewski Kazimierz (1865-1935), ksiądz, działacz społeczny. 1919-1922 poseł na Sejm Ustawodawczy z listy Związku Ludowo-Narodowego;

[2] Kotula Kazimierz (1880-1962), ksiądz, działacz społeczny i publicysta. 1919-1922 poseł na Sejm Ustawodawczy z listy PSL „Piast”. W 1921 r. przeszedł do klubu Polskiego Stronnictwa Katolicko-Ludowego.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *