Kobieta Wyjątkowa – Józefa Bogusz-Dzierżkowa.

Kiedy kilka lat temu, podczas rozmowy z Cezarym Dzierżkiem, poznałam historię jego mamy i otrzymałam wydane wspomnienia, z atencją pomyślałam o niezwykłości sytuacji i możliwości podziękowania Pani Józefie za jej życie i działalność.

Józefa Bogusz-Dzierżkowa należy do pokolenia Kolumbów, młodzieży, której najpiękniejsze lata życia przypadły na okres koszmaru II wojny światowej. Posiada wrażliwość i postrzeganie świata największych przedstawicieli jej pokolenia. Jej rówieśnicy to Wisława Szymborska i Karol Wojtyła. Podobnie jak Szymborska swoje myśli przelewała na papier (chociaż nie wierszem) i podobnie jak Wojtyła wielką miłością darzyła teatr. Urodziła się 5 września 1923 roku we wsi Szymanowice pod Łowiczem w rodzinie Katarzyny (z domu Dzik) i Mikołaja Boguszów. Jej ojciec przed I wojną światową służył jako oficer w carskiej gwardii w St. Petersburgu. Była jednym z siedmiorga dzieci, miała cztery siostry i dwóch braci. Rodzice byli właścicielami dużego, dobrze prosperującego gospodarstwa rolnego. Dbali o wykształcenie dzieci. Józefa ukończyła szkołę powszechną w Zdunach. Jednym z jej pierwszych nauczycieli, a także wychowawcą był Kazimierz Jędrzejczyk – późniejszy dyrektor liceum ogólnokształcącego w Zdunach utworzonego w 1945 roku. Następnie kontynuowała naukę w gimnazjum w Łowiczu w latach 1937-39. W czasie wojny ukończyła szkołę średnią w ramach specjalnych kursów i zdała tzw. małą maturę 1 lipca 1942 roku w Warszawie.

Tragiczny okres w życiu Józefy to lata okupacji. We wrześniu 1939 roku Niemcy rozstrzelali jej ojca, 19 stycznia 1944 roku zmarł brat Józef, a 5 kwietnia siostra Aniela – obydwoje chorowali na gruźlicę. Józefa nie uczestniczyła w pogrzebie siostry – od marca do czerwca 1944 roku sama chorowała. Leżała wówczas w szpitalu Przemienienia Pańskiego w Warszawie. Po wyjściu ze szpitala jeszcze nie w pełni zdrowa (leczyła się na odmę sztuczną) rozpoczęła pracę społeczną z młodzieżą, przygotowując inscenizacje teatralne. Tam poznała Jana Dzierżka, za którego w 1947 roku wyszła za mąż. Wspólnie przez ponad 35 lat prowadzili duże, 18-hektarowe gospodarstwo rolne. Wychowali czwórkę dzieci – dwie córki i dwóch synów. Józefa do dzisiaj mieszka w Szymanowicach.

Praca społeczna

Od najmłodszych lat Józefa angażowała się w działalność społeczną młodzieży wiejskiej. Atmosfera domu i czynna działalność starszych sióstr, zwłaszcza Marii, w organizacji Związku Młodzieży Wiejskiej „Wici” ukształtowały jej sposób postrzegania świata. Również nowo powstała żeńska szkoła rolnicza w sąsiedniej wsi Dąbrowie Zduńskiej oraz grono nauczycieli i osób, które przyjeżdżały z Warszawy na wykłady, miały duży wpływ na poglądy i działalność społeczną Józefy.

Józefa uczestniczy w pierwszym kursie stacjonarnym (tzn. uczniowie mieszkają w internacie) od lutego do czerwca 1940 roku, a następnie w kolejnych latach w tajnych kompletach. Szkoła zwana rolniczą uczyła nie tylko „zawodu rolnika”, ale przede wszystkim rozwoju osobowości młodego człowieka, jego godności i wartości. Następowało to poprzez wzajemną pracę, wychowanie i integrację młodzieży oraz zdobywanie wiedzy i poznawanie literatury czy kultury. Wzorcami dla tej szkoły były uniwersytety ludowe z Danii i Szwecji. Wiele z tych osób, które spotkała Józefa w Dąbrowie i czerpała od nich wiedzę, to dzisiaj „legendy” ruchu ludowego – m.in. Kazimierz Wyszomirski i Leokadia Wyszomirska, którzy kierowali szkołą w Dąbrowie, Kazimiera Michalska oraz nauczyciele i wykładowcy z Warszawy oraz Łowicza – Jerzy Cierniak, Jerzy Zawiejski, Zofia Niedziałkowska, Maria Korzonowa, Irena Kosmowska, Hanna Chorążyna, Leokadia Pyciówna, Konrad Dargiewicz (malarz – później profesor Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu), Jan Wegner, Stanisław Rękawek. Na spotkania z młodzieżą przyjeżdżała również pisarka Maria Dąbrowska.

Po zakończeniu wojny w latach 1946-47 Józefa uczestniczyła jako słuchaczka w kursach Uniwersytetu Ludowego w Brusach pod Łodzią, prowadzonego przez Zofię Solarzową. Poznała tam wspaniałych pedagogów, wśród nich Marię Jędrzejec oraz Marię Maniakównę. Atmosfera kursów oraz słuchacze, których tam poznała – m.in. Maria Biernacka – wywarły duży wpływ na kształtowanie osobowości Józefy. Z kolei na Wiejskim Uniwersytecie Ludowym w Boczkach, kierowanym przez Tomasza Kazimierowicza – działacza ludowego, już samodzielnie prowadziła wykłady z literatury polskiej przez okres jednego semestru – od listopada 1947 do marca 1948.

Józefa ukończyła jeszcze kurs pedagogiczny, a umiejętności tam nabyte wykorzystywała jako nauczycielka w szkole podstawowej w Zdunach, gdzie uczyła języka polskiego oraz matematyki od stycznia do czerwca 1951 roku. Zaraz po wojnie włączyła się też w wir pracy społecznej, biorąc udział w zebraniach młodzieży wiejskiej. W 1945 roku uczestniczyła w przygotowaniach m.in. do akademii ku czci Wincentego Witosa w Zdunach oraz współorganizowała inne uroczystości.

Wielką miłością Józefy był teatr. Pierwszą sztukę wyreżyserowała i wystawiła dla najbliższych sąsiadów już jako dziesięciolatka, a za „teatralną” scenę posłużyła jej wiejska stodoła. Potem przez wiele lat pisała scenariusze, reżyserowała przedstawienia i sama występowała zarówno w sztukach powstałych na podstawie adaptowanych na scenę tekstów literackich, jak i według własnych, oryginalnych pomysłów. Są to m.in. „Ochotnik”, trzyaktowa sztuka o wojnie, „Tak było” – również o okupacji, „Cham” Elizy Orzeszkowej, „Bartek nędza a partie polityczne” Władysława Orkana, „Pan Balcer w Brazylii” Marii Konopnickiej oraz fragmenty „Chłopów” Reymonta.

Jedną z jej sztandarowych inscenizacji z własnym scenariuszem była „Chata za wsią” według Józefa Kraszewskiego. Józefa wcieliła się w postać cyganki Azy, która była jej popisową rolą. Grała ją w roku 1945, 1957 oraz 1962. Sztuka ta wystawiana w domach kultury w Zdunach oraz Łowiczu – w salach wypełnionych po brzegi – za każdym razem budziła zachwyt i silne przeżycia zarówno wśród widzów, jak i „aktorów”. Niestety większość scenariuszy nie zachowała się, ponieważ Józefa pożyczała je innym kołom i organizacjom młodzieżowym, które zachwycone wystawianymi przez nią sztukami też chciały je prezentować na scenie. Rękopisy już jednak nie wróciły do autorki.

Jak miłować trzeba polską wieś i ludzi, świadczą słowa Pani Józefy: „Dokonałam adaptacji Chaty za wsią, przeżyłam każdą rolę. Ja? Nie ja. Przeżyliśmy wszyscy, młodzież wiejska. Czuję się z nią zrośnięta, jak jedna bryła ziemi, jak jeden łan żyta. Dzisiaj czuję, jak korzenie mojego życia głęboko zapuszczają się w rodną ziemię i każdy uznojony potem człowiek jest moim bratem, i każde dziecko moim dzieciństwem, i każda spracowana, pochylona matka – moją matką.”

W roku 1946 Józefa należała do zarządu Spółdzielni Zdrowia w Zdunach. Uczestniczyła w delegacji do Ministerstwa Zdrowia w Warszawie, dzięki której spółdzielnia otrzymała od ministra zdrowia Franciszka Litwina amerykański samochód marki Willis oraz aparat Roentgena do prześwietleń. W tym samym roku grupa szwedzkich lekarzy dokonała badań i małoobrazkowych prześwietleń mieszkańców gminy Zduny. Oprócz aktywności w Kole Gospodyń Wiejskich Józefa działała w Zjednoczonym Stronnictwie Ludowym, politycznej organizacji reprezentującej polską wieś, która kontynuowała tradycje PSL-u, skupiając wielu działaczy z dawnej, przedwojennej „Wici”. Przechodziła przez kolejne szczeble kariery, począwszy od struktur powiatowych, następnie wojewódzkich, a na władzach centralnych kończąc – była członkiem Naczelnego Komitetu ZSL w latach 1964-72. Uczestniczyła aktywnie w Kongresach NK ZSL-u w Warszawie, kolejno: w III, IV, V oraz VI.

Jej wystąpienia poruszające sprawy i problemy ówczesnej wsi zawsze trafiały do słuchaczy. Były one szeroko komentowane nie tylko w kuluarach oraz opisywane i cytowane w gazetach, a także stawały się przedmiotem dyskusji naukowców zajmujących się problematyką wiejską. Miała niezwykłą łatwość wypowiedzi i skupiała zawsze na swojej osobie uwagę m.in. dlatego, że mówiła bez kartki, co było w tamtych czasach rzeczą niespotykaną.

Wiele w naszym życiu zmienia się na lepsze. Widzimy to sami, odczuwamy co dzień, że wiele jest jeszcze braków i potrzeb. Nie chodzi mi o stworzenie obrazu wsi jaką chcemy widzieć w marzeniach z jakimś kinem wspaniałym, z wyposażonym ośrodkiem kulturalnym, ale po prostu chodzi mi o sprawy, które już dzisiaj stają się koniecznością życiową i które należałoby realizować. Plany nasze zamierzają wzrost produkcji rolnej, świadczą o tym fundusz rozwoju rolnictwa i sumy przeznaczone na melioracje i udostępnianie oświaty rolniczej. Poważną rolę w pracy tej produkcji odgrywają kobiety na wsi. Do obowiązków tej szarej kobiety na wsi należy dom bez urządzeń i wygód, pole od wczesnej wiosny do późnej jesieni, sadzenie, pielenie chwastów i zbieranie plonów. Cały okrągły rok kobieta bierze udział w hodowli inwentarza. Jest wychowanką swoich dzieci. Zrozumiałym jest, że wykonanie wszystkich prac, tak jak tego wymagają przepisy przy warunkach jakie obecnie panują na wsi, staje się niemożliwością fizyczną. Stąd prosty wniosek – trzeba pomóc kobietom wiejskim w udostępnianiu zdobyczy techniki w zakresie gospodarstwa domowego, przez zwiększenie produkcji wszelkich maszynek uniwersalnych, które spotykamy na zdjęciach, przez stworzenie więcej takich obiektów jak pralnie, łaźnie i masarnie. Duże odciążenie od pracy stanowić mogą kolumny do parowania ziemniaków, do niszczenia chwastów i szkodników. Kolumny takie istnieją, chodzi tylko o usprawnienie i rozpowszechnienie ich działalności. Oczywiście, że pięknie przedstawiałaby się na wsi perspektywa urządzeń komunalnych, takich jak wodociągi, czy wreszcie godna byłaby uwagi sprawa zastosowania gazu w butlach do kuchenek gazowych na wsi, o czym też dowiadujemy się z prasy rolniczej. Dużą i konieczną pomocą w odciążeniu kobiety stanowią przedszkola. Stanowczo jest ich za mało na wsi. Sprawa przedszkoli łączy się jednocześnie z problemem zdrowia dziecka wiejskiego. Zahukana w robocie matka nie jest zdolna dać należytej opieki dziecku z zastosowaniem wymogów higieny. Nie jest zdolna racjonalnie odżywić dziecka, a w przedszkolach dziecko miałoby zapewnioną właściwą opiekę. Należałoby wprowadzić podobnie jak w szkołach miejskich, aby dzieci w wiejskich szkołach otrzymywały gorący posiłek w południe. Przecież to są młode, rozwijające się organizmy. Należałoby je otoczyć czulszą opieką. Lekarz na wsi jest w dalszym ciągu problemem nierozwiązanym. W niektórych miejscowościach istnieją już ośrodki zdrowia, bądź też chłopi sami zakładają spółdzielnie zdrowia. Wydaje się, że ta forma w dopasowaniu do warunków wiejskich byłaby najodpowiedniejsza. Jeśli chodzi o powyższe, to kobiety na wsi nie czekają biernie na mannę z nieba. Kobiety zorganizowane w KGW przejawiają bardzo dużo inicjatywy, dokształcając się przez kursy, w miarę możliwości organizują wypożyczalnie sprzętu gospodarstwa domowego, zakupują wspólnie pralki. Organizują w prymitywnych warunkach przedszkola, ale akurat nie wszędzie jest lokal na przedszkole. Należy kobietom w tych wszystkich sprawach podać pomocną rękę w trosce o zdrowie dziecka wiejskiego, w trosce o ulżenie w ciężkiej pracy w produkcji rolnej. Chciałam jeszcze zwrócić uwagę na przedmioty artystyczne w szkołach podstawowych takie jak śpiew, roboty ręczne. Nie wiemy jak wyglądają te sprawy na terenie miasta, ale na wsi przedstawiając się one niewesoło. Brak nauczycieli z kwalifikacjami do śpiewu, rysunku i robót. Mamy zespoły artystyczne nawet dziecięce, są szkoły muzyczne, plastyczne, a nasze dzieci na wsi w szkołach nie potrafią śpiewać, ma znają zasad rysunku. Wychwytują często niewłaściwe wulgarne piosenki. Odbywa się obecnie Konkurs Chopinowski, dzieci uczą się o Chopinie jako wielkim muzyku ale nie rozumieją i nie znają jego muzyki. Nie potrafią śpiewać na głosy w chórze a przecież obudzenie w dziecku wrażliwości na piękno w piosence i muzyce- to tak wiele w wychowaniu człowieka” (tekst z Protokołu XIV Sesji Wojewódzkiej Rady Narodowej w Łodzi, odbytej 29 lutego 1960 roku, w gmachu Prezydium Wojewódzkiej Rady Narodowej, ul. Ogrodowa 15).

W 1968 roku uczestniczyła w oficjalnej delegacji ZSL-u na zjazd partii chłopskiej w NRD (tj. Niemiec Wschodnich) w Magdeburgu. Współpracowała i przyjaźniła się z wieloma znanymi i cenionymi działaczami ludowymi, m.in. z Dyzmą Gałajem – członkiem Rady Państwa i marszałkiem sejmu, Stefanem Ignarem, Stanisławem Fabijańskim, a także Kazimierzem Wyszomirskim, którego w niezwykle osobisty i wzruszający sposób żegnała na Powązkach po jego tragicznej śmierci w 1965 roku. W latach 1958-1961 przez jedną kadencję była radną wojewódzką w Wojewódzkiej Radzie Narodowej w Łodzi. W latach 1963-1967 była członkiem rady nadzorczej Spółdzielni Mleczarskiej w Łowiczu. Z kolei w latach 1966-74 należała do Krajowej Rady Kobiet Polskich – organizacji skupiającej kobiety z różnych środowisk społecznych i zawodowych.

Działalność pisarska

Kolejną wielką pasją Józefy Dzierżkowej jest pisanie. Od lat szkolnych zapisywała w formie pamiętników i notatek doświadczenia z własnego życia. Wszystkie wolne chwile, zwłaszcza te pod koniec dnia, wieczorami, przeznaczała na pisanie. Pisała dużo i zabierała głos w sprawach ważnych, skupiając się przede wszystkim na tych, na których zna się najlepiej, czyli dotyczących wsi. Podejmowała temat roli kobiety na wsi, a także problemy z wychowaniem dzieci, dostępem do wiedzy i kultury. Jej artykuły ukazały się w wielu gazetach i czasopismach, takich jak „Dziennik Ludowy”, „Zielony Sztandar”, „Gospodyni”, „Wieś Współczesna”, „Tygodnik Kulturalny”, „Zarzewie”, „Nowy Łowiczanin”. Aktywność pisarska Józefy to nie tylko artykuły i pamiętniki – była również członkiem rady redakcyjnej „Zielonego Sztandaru”. Dzięki temu zna osobiście redaktorów naczelnych tej gazety – Mieczysława Grada oraz Feliksa Starca. Osoby, z którymi współpracuje przy działalności publicystycznej, to m.in. Hanna Ciekotowa i Helena Dąbska – redaktorki naczelne tygodnika „Gospodyni Wiejska” oraz Władysława Pietruczuk-Korniejczuk (z „Zielonego Sztandaru”).

Jest współautorką dziesięciu książek o tematyce związanej z ruchem ludowym i postaciami go tworzącymi. Ukoronowaniem pracy pisarskiej są dwie książki – autobiograficzne: „Smak ziemi – smak życia”, wydana w 2001 roku przez łódzkie wydawnictwo Astra oraz „Szerokie pola – ludzkie drogi”, wydana w 2011 roku przez Ludową Spółdzielnię Wydawniczą. Opisuje w nich swoje życie i losy swojego środowiska od lat 20. do połowy lat 60. XX wieku. Jej prace często zdobywały nagrody i wyróżnienia w rozmaitych konkursach.

Udział w audycjach radiowych i telewizyjnych

Naturalną konsekwencją wielkiej aktywności Józefy był udział w programach radiowych i telewizyjnych. Początkowo programy telewizyjne, w których występowała, były emitowane jeszcze „na żywo”. Pierwszy z nich to „Niedzielna biesiada” w roku 1959, emitowany ze studia na pl. Powstańców Warszawy. Program przygotowała Wanda Bodalska, a wśród zaproszonych gości oprócz Józefy znajdowali się Franciszek Mleczko i Maria Łopatkowa. Z tą ostatnią łączyła Józefę wieloletnia współpraca i przyjaźń wynikająca przede wszystkim z takiego samego postrzegania wielu spraw – m.in. dorastania i rozwoju dziecka w trudnych warunkach polskiej wsi.

Kolejny program telewizyjny, również „na żywo”, nosił tytuł „Kobieta XX wieku”. Emitowany był w 1961 roku ze studia w Pałacu Kultury i Nauki w Warszawie. Prowadziła go Irena Rybczyńska. Aktorki warszawskie Maria Dąbrowska oraz Janina Traczykówna czytały pamiętnik Józefy, a potem odbyła się dyskusja z autorką. Ostatni z programów „na żywo” miał miejsce w 1962 roku. Do programu został wykorzystany artykuł Józefy Dzierżkowej z czasopisma „Wieś Współczesna”, zatytułowany „1000 trosk gospodyni wiejskiej”. Kolejny program telewizyjny z udziałem Józefy Dzierżkowej odbył się w 1964 roku i był już nagrywany na wideo.

Programy z udziałem Józefy Dzierżkowej były bardzo dobrze przyjmowane przez telewidzów, a sama Józefa dobrze czuła się w studio telewizyjnym, była naturalna i świadoma swoich wypowiedzi, tak że redaktor prowadząca Wanda Bodalska zaproponowała jej cotygodniowy udział w programie. Niestety nadmiar obowiązków, zwłaszcza związanych z prowadzeniem gospodarstwa i wychowaniem dzieci – nie pozwoliły na realizację tak śmiałych planów. Później jeszcze wielokrotnie brała udział w programach radiowych oraz telewizyjnych poświęconych problematyce wiejskiej – w latach 70. XX wieku był to m.in. program „Przemiany”.

W roku 1971 roku telewizja z RFN-u (Niemiec Zachodnich) realizowała film o polskich kobietach, w którym jedną z bohaterek była Józefa. Zdjęcia kręcono w gospodarstwie i domu w Szymanowicach. Niestety filmu nie miała okazji obejrzeć, ale z komentarzy, jakie do niej dotarły, dowiedziała się, że wizyta zrobiła na niemieckich dziennikarzach duże wrażenie, a gospodyni – już po oficjalnym nagraniu – w rozmowie podczas poczęstunku (oczywiście przy pomocy tłumacza) zaimponowała im wiedzą i otwartością poglądów.

Cała działalność społeczna Józefy Dzierżkowej jest wyjątkowa i zasługuje na szacunek. Swoje dorosłe życie Józefa rozpoczęła po zakończeniu wojny, kiedy panowały bardzo trudne warunki do życia w kraju wyniszczonym pięcioletnią okupacją i nawałnicami frontów wojennych. Prowadzenie dużego gospodarstwa w latach 50. z przyklejoną etykietką kułaka i obłożeniem przez władze „podatkiem”, czyli tzw. obowiązkowymi dostawami płodów rolnych, wymagało wielkiego wysiłku – zarówno fizycznego, jak i psychicznego. Należy dodać, że było to gospodarstwo wielotowarowe, tzn. obejmujące zarówno produkcję roślinną (zboża, rośliny okopowe, a także sad owocowy), jak i hodowlę zwierząt, m.in. krów i drobiu. Główną siłą pociągową były konie. Rytm i czas pracy wyznaczał wschód oraz zachód słońca…

Jest to okres, kiedy Józefa razem z mężem buduje dom mieszkalny, rozbudowuje gospodarstwo o kolejne budynki, wychowuje czwórkę dzieci (wszystkie ukończyły studia wyższe) i razem zmagają się z przeciwnościami losu i historii. Indywidualne gospodarstwa rolne traktowano bowiem jako pozostałość kapitalizmu, w naturalny sposób niewygodne dla ówczesnej władzy. Pomimo tych trudności Józefa zawsze pragnęła dzielić się z ludźmi tym, co najlepsze – uczestniczyła i tworzyła życie społeczne, integrowała środowisko, pobudzając je do pozytywnych działań. Nie negowała i nie kontestowała trudnej ówczesnej rzeczywistości. Ten optymizm i wiara w drugiego człowieka towarzyszy w jej życiu po dziś dzień.

Ponadczasowe wydają się jej prawdy: „Wszyscy tu na dole wierzyliśmy, że należy podjąć dawną działalność społeczną, nie oglądając się na wielką politykę. Zastanawiam się nieraz, z czego rodził się ruch ludowy. Myślę, że z pozytywizmu i socjalizmu. Przecież te idee w swoich założeniach były czyste i postępowe. Tak je odbieram”, „Wartością istotną było dążenie do własnego rozwoju, umiejętności życia i godność ludzka. Czyżby teraz te wszystkie zamierzenia nie przystawały do współczesnego życia? Czy mimo zależności trzeba było to wszystko zaprzepaścić, szukać na siłę wroga, którego w istocie nie ma? Nie umiem odpowiedzieć i chyba my wszyscy się w tym gubimy”.

30 marca 2012 roku w Gminnym Ośrodku Kultury w Zdunach odbyła się prezentacja drugiej książki Józefy Dzierżkowej. Jeden z zaproszonych gości, składając gratulacje autorce, powiedział: „Kiedy patrzy się na Pani życie i na to, co Pani robiła, wydaje się prawie niemożliwe, żeby tyle dokonać i że wystarczyło Pani czasu na to wszystko. Doba chyba była wtedy dłuższa i musiała mieć więcej niż 24 godziny…”.

Niektóre odznaczenia: Srebrny Krzyż Zasługi, Kawalerski Krzyż Zasługi, Order Serca Matkom Wsi, Order Wincentego Witosa, Honorowa Odznaka Województwa Łódzkiego, Honorowa Odznaka Przyjaciół Łowicza i Ziemi Łowickiej.

Na koniec, refleksja Józefy Bogusz-Dzierżkowej, aktualna wtedy, kiedy ją pisała, niech będzie aktualna i dziś: „Czego by dzisiaj nie sądzić o minionej epoce, wpłynęły na nią pozytywie idee Judymów i Siłaczek. Może wcale nie jest ważne to, gdzie się znajdujemy, gdzie żyjemy, ale to jacy jesteśmy, co potrafimy zrobić na swoją miarę w tym naszym miejscu życia, z tym otwartym pytaniem: jaką to przyszłą epokę tworzą współczesne pokolenia?”

W materiale wykorzystano wspomnienia Stefana Dzierżka oraz wspomnienia samej Józefy Bogusz-Dzierżkowej, spisane w książce „ Smaki ziemi – smaki życia”.

Maria Kaczorowska

Ekonomista, wieloletni bankowiec, samorządowiec.
Dyrektor Departamentu Funduszu Rozwoju Obszarów Wiejskich w
Urzędzie Marszałkowskim Województwa Łódzkiego.

Chrzciny Stefana, 1959 r.

III Kongres ZSL, rok 1959

Zjazd wychowanek żeńskiej szkoły rolniczej w Dąbrowie Zduńskiej, rok 1962

Zabudowania Jana i Józefy Dzierżków

Inscenizacja_Chaty za wsią

Inscenizacja_Chaty za wsią

Józefa Bogusz-Dzierżkowa radną

Krzyż Kawalerski, rok 1986

Jozefa Bogusz 1937 r

Jozefa Bogusz, 1937 r

Józefa z siostrą, rok 1938

Józefa Bogusz-Dzierżkowa z koleżanką

Józefa Bogusz-Dzierżkowa w roli Azy

Medal pamiątkowy za zasługi dla ruchu ludowego

Józefa Bogusz-Dzierżkowa przy pracach domowych

Józefa Bogusz-Dzierżkowa przy pracach gospodarskich

Dyplom za udział w konkursie literackim

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *