,,Nie!” dla likwidacji pomnika w Byczowie

 

Chcąc zrozumieć skomplikowaną i złożoną problematykę upamiętnienia walk partyzantów w obronie Republiki Pińczowskiej i odnieść się do wydanej zgody na zburzenie pomnika w Byczowie,  należy dokonać analizy faktów historycznych oraz ustawy zakazującej propagowania ustrojów totalitarnych. Wiemy, że ustawa o zakazie propagowania komunizmu miała doprowadzić do usunięcia wszystkich symboli utrwalania władzy, jaką siłą narzucił Polsce po 1944 roku Związek Radziecki. Niestety jej zastosowanie nie zawsze wydaje się zgodne z intencjami jej twórców.
Do absurdu może dojść w Byczowie koło Pińczowa, gdzie nakazano rozebrać słynny pomnik Republiki Pińczowskiej. Jest to ziemia, która została była wyzwolona przed wejściem wojsk sowieckich  wspólnie przez partyzantów różnych ugrupowań. Te wyzwolone 1000 kilometrów kwadratowych leży na terenie dzisiejszych powiatów: pińczowskiego, buskiego i kazimierskiego. Pierwszymi akcjami partyzanckimi zmierzającymi do wyzwolenia terenu powiatu pińczowskiego spod okupacji niemieckiej było rozbrojenie posterunków niemieckich w Racławicach, a następnie w Nowym Korczynie i Działoszycach. W tym też czasie miała miejsce zwycięska potyczka oddziału AK „Grom” wspieranego przez oddziały BCh i AL stoczona z oddziałem Wehrmachtu pod wsią Sielec. 5 sierpnia oddziały Armii Krajowej, Batalionów Chłopskich i Armii Ludowej stoczyły krwawą bitwę o Skalbmierz, przeciwko siłom niemiecko–ukraińskim. 26 lipca 1944 specjalny oddział BCh pod dowództwem Franciszka Kozery ps. „Karp”
przeprowadził akcję na posterunek policji w Kocmyrzowie. Dokonał też udanego ataku na posterunek w Luborzycy; w Koszycach rozbroił załogę niemiecką, prowadzącą budowę lotniska.
27 lipca 1944 został zlikwidowany ostatni punkt oporu niemieckiego w Kazimierzy Wielkiej. Urzędy, poczta i kolej przeszły w ręce partyzantów, na budynkach zawieszono biało-czerwone flagi. O Republikę Pińczowską walczyli wszyscy partyzanci wszystkich ugrupowań działających w terenie, bez względu na swoje poglądy, stawiając na pierwszym miejscu dobro i niepodległość ojczyzny. Na tym skrawku ziemi powstała wolna Polska, a na czele władz stanął między innymi delegat rządu na uchodźstwie. Pomnik w Byczowie upamiętnia pojednanie i braterstwo wszystkich oddziałów partyzanckich. Armia Ludowa, Armia Krajowa, Szare Szeregi i Bataliony Chłopskie połączyły się – nie było wtedy ideologii, był za to jeden cel – walka przeciwko okupantowi.
pomnik-bohaterow-gora-byczowska   Należy zadać sobie pytanie czy decyzja o usunięciu tego pomnika nie jest nadużyciem i narzędziem politycznym, które może doprowadzać do wypaczeń historii i wprowadzania określonej narracji historycznej. Czy jest to czyn godny, a nie jest podwójnym moralnym standardem. Fakt, iż część polityków partii rządzącej, określającej się jako patrioci, bardzo szybko zapomniało o należytym upamiętnieniu rzezi wołyńskiej i nigdy nie zgodziło się na godne upamiętnienie ofiar Wielkiego Strajku Chłopskiego.  Pomnik w Byczowie, który jest pamiątką po zjednoczeniu oddziałów partyzanckich w walce z okupantem, dla PiS jest nie do zaakceptowania. Jest to wyraźne odwrócenie się od głoszonych podczas kampanii wyborczej haseł dotyczących budowy wspólnoty, braterstwa czy idei pojednania.
Warto zaapelować, aby w ramach obowiązującego prawa nie dochodziło do nadużyć. Nie możemy wyrazić zgody na to, aby w ramach prawa o usuwaniu z przestrzeni symboli związanych z ZSRR likwidowano pomniki bohaterskich oddziałów Batalionów Chłopskich. Nie może być naszej zgody na wykorzystywanie historii do walki politycznej.

Jako ludowcy nigdy nie powinniśmy dopuścić, aby którykolwiek z pomników upamiętniających historię Ruchu Ludowego i Batalionów Chłopskich został zniszczony. Musimy czynić to konsekwentnie i stanowczo ze względu na pamięć historyczną.

Sylwester Śmiech

PSL Lublin

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *